z2strony.pl -Dziennik Magdy
20.07.2010 Wystartowali!!!

Dzisiejszy dzień był dobrym dniem. W końcu wyruszyliśmy w drogę. Co prawda nie przejechaliśmy trasy, którą sobie założyliśmy, ale byliśmy blisko. Powiem szczerze, że podwiozło nas tyle ludzi, że nie wiem czy przypadkiem o kimś nie zapomnę. Z miejsca, do którego podrzucił na Tyson, w przeciągu 5 minut złapaliśmy naszego pierwszego STOPA. Pomyślałam sobie – […]

21.07.2010 Pan władza

Dzisiaj było zabawnie. Po tym jak, oczywiście, mój ukochany mąż obudził mnie swoim kręceniem i wierceniem, ale to normalka, zjedliśmy resztki z wczorajszej kolacji i wyruszyliśmy w drogę. Po dosłownie kilku minutach złapaliśmy okazję do miejsca, na którym nam bardzo zależało. Wyjechaliśmy za miasto Albany, byliśmy pewni, że będzie to idealne miejsce dla autostopowiczów. Niestety […]

22.07.2010 Bóg z nami

Dzień jak co dzień. Pierwsza okazja, bardzo szybka, druga okazja też szybka, tylko że trochę policyjna, a na koniec ktoś od Boga. Pierwszy kierowca, który się zatrzymał dzisiejszego dnia była to kobieta. Po raz pierwszy przedstawicielka płci pięknej zatrzymała się, żeby nas podrzucić.

23.07.2010 Nuda

Nuda, Panie. Leje od rana. Siedzimy i uzupełniamy bloga. I chyba tak właśnie zleci nam cały dzień.

24.07.2010 Pozytywny szok

Lieve, nasza gospodyni z Rochester podrzuciła nas na drogę, z której mogliśmy złapać stopa nad Niagarę. Tym razem szybko nam poszło. Zatrzymała się Pani z 3 lub 4 letnim synkiem. Jej mąż był policjantem i powiedziała, że chyba mu się nie przyzna, że zabrała autostopowiczów.

25.07.2010 Nowa znajomość

Dzisiejszy dzień był dosyć wymieszany. Margaret i David zabrali nas na pyszne i olbrzymie śniadanie do restauracji w pobliskiej wsi. Wiedząc co znaczy mały amerykański rozmiar, zdecydowaliśmy się wziąć z Tomaszem jedną porcję na dwoje.

26.07.2010 Długieeeeeeee godziny

Nie zmrużyłam oka przez całą noc. Ale przeżyliśmy, to najważniejsze. Zanim wydostaliśmy się z krzaków, w których rozłożyliśmy namiot, byliśmy cali mokrzy. Poranna rosa. Na szczęście było tak ciepło, że szybciutko wyschliśmy.

27.07.2010 Amisze

Nasi gospodarze w Painesville to małżeństwo z ok. 60-cio letnim stażem. Oboje mają ok. 80-tki. Sue ma dosyć duże problemy z kolanami, więc poruszanie się sprawia jej pewne trudności. Stan jest w bardzo dobrej kondycji.

28.07.2010 Autobusik

Cleveland – to był nasz plan na dzień dzisiejszy. W sumie to na zwiedzanie nie wiele mieliśmy czasu, ale za to odwiedziliśmy muzeum sztuki współczesnej. Oj podobało się, podobało. Zobaczymy jakie będzie to w Chicago, ale jak na razie to wygrywa.

ZNAJDZIECIE NAS TEŻ NA



WSPIERA NAS



W DRODZE OD

LOGO